Uczniowie z klasy 4 zawsze są zachwyceni, kiedy słyszą, że mają przeczytać kolejną lekturę. I proszę mi wierzyć, nie ma w tym ani odrobinę przesady 😉 i tym razem przeczytali (w większości) „Akademię Pana Kleksa” i zmierzyli się z lekcjami, których nie powstydziłby się sam Pan Ambroży.
Na początek „wielce męcząca” i „strasznie nudna” notatka do zeszytu (według uczniów oczywiście, bo każdy nauczyciel się zgodzi, że niezwykle potrzebna) a później (o zgrozo!) test ze znajomości lektury… kiedy już większość uczniów żegnała się z dobrą oceną z polskiego na zawsze, Pani ogłosiła, że test robimy wspólnie, ustnie, a każdy kto odpowie poprawnie na pytanie, dostanie wirtualnego piega :D, od razu po klasie przeszedł szum głośno wypuszczanego powietrza (jaka ulga!). Kiedy test poszedł zadowalająco (to opinia uczniów, nie Pani Agnieszki ;), przyszedł czas na zajęcia bardziej praktyczne.
Zawsze istnieje mała obawa nauczycielki, że farba powędruje na ubrania dzieci, a Rodzice wyślą później rachunek za pralnię, ale trzeba ponieść to ryzyko, bo jak to mówią: bez ryzyka nie ma zabawy. A w kleksografię każdy chciał się pobawić. Na dużych, kolorowych arkuszach papieru uczniowie malowali fluorescencyjnymi farbami esy floresy, po czym składając kartkę na pół, otrzymywali niesamowite kleksy, z których przy niewielkim użyciu wyobraźni wyczarowywali wspaniałe kształty.
Kiedy na ławkach pojawiają się nożyczki, klej i włóczka to uczniom, w każdym wieku, pojawia się błysk w oku i jakaś oznaka zainteresowania. Za pomocą tych niecodziennych przyborów uczniowie „wyszywali litery”. Na bloczkach z białego papieru dostali wypisane swoje imię, a ich zadaniem (wcale nie takim prostym) było przycięcie i przyklejenie włóczki po śladzie liter. Potrzebna była mała pomoc Pani Agnieszki, ale wszyscy uczniowie poradzili sobie świetnie.
Na koniec zajęć przenieśliśmy się do Gabinetu Chorych Sprzętów. Każdy z uczniów otrzymał zdjęcie domowego sprzętu (łóżka, szafy tudzież zegara) pocięte na kawałki/ puzzle. Zadaniem uczniów było „naprawienie” chorego sprzętu, tzn. ułożenie puzzli w odpowiednich miejscach tak, aby powstał odpowiedni obrazek.
Uczniowie wyszli z zajęć zadowoleni i jeszcze na korytarzu opowiadali Rodzicom, o tym co się wydarzyło. A nie ma chyba nic lepszego niż dziecko, które na pytanie „co było dziś w szkole?” nie opowiada „nic”, tylko snuje opowieść o niezwykłych lekcjach Pan Kleksa (albo Pani Agnieszki;).
Oprac. Agnieszka Bełzo


